Praktyczne informacje dla użytkowników CB Radio

Praktyczna informacja dla tych, którzy są z nami ciut krócej, niż te drobne 26 lat... ;) 

Przede wszystkim apel: Jeśli masz radio w samochodzie, to nie bój sie wziąć mikrofonu do ręki i odpowiedzieć, jeśli słyszysz, że ktoś do ciebie mówi. Przerażająca większość posiadaczy CB w aucie używa swojego radia biernie, tylko do słuchania, o ile w ogóle je włącza, dotyczy to zwłaszcza kobiet i przedstawicieli handlowych. A czasem warto usłyszeć, że powietrza z koła ubywa czy coś się od auta odrywa, albo że trzeba zwolnić, bo coś rozlane na drodze i jest niebezpiecznie.

Na początek instalacje samochodowe.

Co zrobić, aby CB radio w aucie nie tylko było, ale żeby również poprawnie działało? Niestety, dotyczy to ponad 90% posiadaczy CB w aucie osobowym. Męczący szumofon i antena w stylu "koci ogon". U kierowców ciężarówek wygląda to trochę lepiej. Ale nie zawsze... 

Zaczniemy od tego, co najpierw z zewnątrz rzuca się w oczy, czyli od anteny.

Nie od dzisiaj wiadomo, że poprawnie działająca antena musi mieć wymiar rzeczywisty choć trochę porównywalny z ćwiartką długości fali. Ćwiartka fali pasma 27MHz to ok. 262 cm już z uwzględnieniem tzw. współczynnika skrócenia (materiał i środowisko). Antena o długości poniżej 1 m w zasadzie bardziej jest niż działa, efektywność jej jest słaba. Jeszcze gorzej działają tego typu pseudoanteny na podstawie magnesowej, jako, że antena na magnesie nie ma właściwej dla swojego działania przeciwwagi (zbyt mała pojemność elektryczna do ziemi).

Są nawet tacy, którzy celowo jeszcze bardziej pogarszają warunki pracy takiej anteny i pod magnes dokładają jakieś naklejki dodatkowo odsuwające magnes od blachy.

Czyżby zbyt silnie zaakcentowane poczucie źle pojętej estetyki, połączone z lekceważeniem techniki, która być może kiedyś (oby nie było takiej potrzeby) może nas uratować?

Porządna antena (o długości już było-praw fizyki nie da się zmienić) jest zamontowana w nadwozie auta, lub przynajmniej na uchwycie relingowym (tuż przy jego mocowaniu do dachu) lub uchwycie bagażnikowym (tzw. dzwonek-jak najbliżej zawiasu).

Można również zamontować normalną antenę (na niektórych forach internetowych nazywają "montażową") do auta o plastikowym nadwoziu, bo to wbrew pozorom da się. Wystarczy zastosować tzw. krótkozwarty szlejf ćwierćfalowy przy głowicy anteny.

Prowadzenie dodatkowego przewodu "masy" gdzieś od śruby nadwozia jest zabobonem – antena to nie żarówka! ;) To, że przy takich kombinacjach SWR coś nietragicznego pokaże, to wcale nie oznacza, że antena będzie pracować efektywnie. 

Długość kabla antenowego absolutnie NIE jest obojętna. To ma być dokładnie pół fali (lub całkowita wielokrotność), aby nie zachodziło zjawisko transformacji, linia zasilająca antenę ma być "elektrycznie przeźroczysta", czyli sygnał na wyjściu nadajnika ma być w tej samej fazie, co sygnał w punkcie zasilania anteny. Często przy dużych autach pseudofachowcy przedłużają kabel dowolnie "na oko" a potem mają problemy z zestrojeniem całości, tnąc kabel po kawałku – straszna głupota! 

Długość kabla może być dowolna tylko i wyłącznie w przypadku, gdy impedancja anteny wynosi dokładnie 50 ohm, bez żadnych składowych indukcyjnych i pojemnościowych, a takich anten w przyrodzie nie ma. Każda z tych anten, które można kupić ma dużą rozbieżność pomiędzy min. SWR a punktem rezonansu. Stąd właśnie takie, a nie inne są kryteria właściwego montażu.

Uwaga! W sprzedaży nie ma i nigdy nie było anten samochodowych CB o jakimkolwiek zysku energetycznym. Są tylko i wyłącznie mniejsze lub większe straty. Sztuka polega na tym, aby jak najwięcej tych strat wyeliminować. Zysk anteny podaje się w odniesieniu do dipola półfalowego, czyli anteny niemożliwej do zamontowania na poruszającym się samochodzie z powodu jej wymiarów (5,5 m). Tym bardziej nie istnieją samochodowe anteny 5/8 czy 3/4 fali. Wszystkie tego typu opisy na produktach są ewidentną bzdurą, mającą na celu wprowadzenie w błąd potencjalnego klienta, który się na tym nie zna.

A teraz w środku auta...

Zasilanie.

Obecnie większość sprzedawców oferuje w jednym komplecie z radiem antenę na magnesie oraz wtyczkę do zapalniczki zamontowaną na końcu kabla zasilającego w ramach tzw. "plug and play". Nic bardziej błędnego! Antenę trzeba dostroić, a samo radio należy podłączyć bezpośrednio do klem akumulatora. Gdy sprzedawca twierdzi, że jest inaczej, to oznacza, ze nas oszukuje, najczęściej z powodu swojej niewiedzy lub z powodu... wiadomo, czego.

Jeśli ktoś sobie radio często przekłada do innego auta, to można na takim kablu wykonać złącze konektorowe standardu samochodowego, typ"T", plus na górze, minus na dole. Właśnie taki sposób podłączenia był w instrukcji montażu każdego, porządnego radia CB w czasach, kiedy radio bardziej działało, niż szumiało, jak obecnie ;)

Podłączenie radia do gniazda zapalniczki może skutkować (i często właśnie tak jest) zakłóceniami w tzw. elektronice pokładowej, której obecnie jest w samochodach coraz więcej.

Wnikamy dalej.

Już widać radio, albo coś radio-podobnego ;)

O sprzętach za punkty na Orlenie pisał nie będę, o "biedronkofonach" także nie.

Większość obecnie spotykanego sprzętu (wielu starszych też to dotyczy) charakteryzuje się tym, że głębokość/jakość modulacji w nadajniku pozostawia wiele do życzenia, z reguły, wbrew temu, co w papierach jest to ok 50%. Objawia się to tym, że korespondenci często proszą nas o powtórzenie, a ja pytam - po co gardło zdzierać? ;) 

Niestety, z tzw. poziomu użytkownika ciężko tę wadę usunąć. Niektórzy "przydrożni fachowcy w przyczepach campingowych" oraz niemający pojęcia o sprawie (ale za to umiejący liczyć kasę) sprzedawcy sugerują w takich przypadkach zakup mikrofonu ze wzmocnieniem, co... absolutnie nic nie daje, poza tym, że w nadawanym sygnale jest o wiele więcej zniekształceń i dodatkowo słychać niedomagania samochodu oraz rozmowy z tylnego siedzenia samochodu, a po co? 

Taki parametr można poprawić tylko i wyłącznie warsztatowo w oparciu o poważne przyrządy, a nie prosty mierniczek SWR, który nawet poprawnie mocy nadajnika nie pokaże. 

Odbiornik.

Szumi. Biorąc pod uwagę to, co w środku (większość), to ... musi szumieć. 

Wada ogromnej większości jest brak możliwości regulacji RF-GAIN, czyli płynnie regulowana czułość odbiornika.

Blokada szumów, czyli SQUELCH tego problemu nie załatwia, bo powoduje dokuczliwą czkawkę przy słabszych sygnałach. 

Funkcja ASC, czyli Automatic Squelch Control jest tylko i wyłącznie dokuczliwym bajerem i działa gorzej, niż naklejka "turbo" na klapie bagażnika.

ASC wymyślono (i dobrze, bo tylko tam się sprawdza) dla modulacji FM – skąd więc ta funkcja w radiach, które nawet FM nie mają??? kolejny powód do darcia kasy...

Bez warsztatowej ingerencji w układ odbiornika komfortu sobie nie poprawimy.

Uwaga na głośniki dodatkowe z pseudo-filtrem! Ten niby-filtr, to tylko kondensator elektrolityczny dołączany równolegle do głośnika! Ano niby obcina część wysokich tonów, ale też drastycznie zmniejsza impedancję obciążenia całego układu wzmacniacza akustycznego, zmuszając go do pracy na skraju zwarcia. A co będzie, jeśli ten kondensator ulegnie przebiciu przy zbyt głośnym odbiorze lub odwrotnej polaryzacji? Beda koszta...

Brniemy dalej...

Jest wśród użytkowników CB kasta tzw. "naklejko-maniakow". Koniecznie muszą mieć sprzet markowy, bo "taki jest lepszy". I tu jest zonk ;)

Oni zdecydowanie wolą np. Presidenta Johny niż Unidena pro 520, a przecież to jest to samo radio. Obecnie są w handlu radia o takiej nazwie, ale to, co mają w środku woła o pomstę do nieba, technologia smd bez oznaczeń z lutem bezołowiowym, to się musi rozlecieć. Wynalazki miniaturowe należy omijać dużym łukiem. Na tym paśmie, przy takich wymiarach nie da się zapewnić akceptowalnych parametrów. To tak dla przykładu było. 

W dalekim kraju, na wschodzie, za Wielkim Murem jest sobie fabryczka i coś tam składają z jakimśtam napisem na obudowie. Przychodzi godzina 13 i ... zmiana napisu na obudowie z dowolnego na dowolny, zależy to tylko i wyłącznie od treści zamówienia, a to z kolei zależy od aktualnego zapotrzebowania na taką czy inną "markę".

O jakości nie wspomnę. Ostatnie radio wyprodukowane normalnie, z jako-takimi parametrami pokazało się na rynku w 1995 roku!

Teraz małe, żółte łapki pracują na fali tego, co inne firmy kiedyś wytworzyły.

Ot i cała tajemnica.

Nie dajmy sie zwieść napisom na obudowie! To tylko marketing.

Jednym z tańszych, a całkiem jeszcze do przyjęcia jest Alan 199A, nazwa może mało markowa, ale nad zdecydowaną większością presidentów góruje tym, że ma w odbiorniku dwa filtry kwarcowe, a nadajnik również można dość łatwo doprowadzić do kultury technicznej.
Radia przenośne.

W zasadzie jedynym, który działa z sensem, to Alan 38, znany również jako Maxon 27 LP. Wszystkie inne, a zwłaszcza te mniejsze, np. Alan 42, 95 (i im podobne), to już tylko stresujące szumofony.

Masz radio sprzed wielu lat? Ciesz się i dbaj o nie, abyś nie musiał kupować tego, co obecnie jest lansowane przez dystrybutorów.

Jeśli masz jakieś pytania – pisz śmiało – odpowiem wyczerpująco na każdy radio-temat :)

SP7WME